wtorek, 22 lipca 2014

Od Prady do Alexa

   No co ja się będę oszukiwać, motor całkiem mi się podobał, choć ja wolę inne marki.
- Nie dasz mi prowadzić, nie? - zaśmiałam się.
- Nie - również się zaśmiał i wsiadł na motor - Wsiadaj.
   Zrobiłam to, a on od razu ruszył. Przyznam, że uwielbiam jeździć motorem...
Dość szybko byliśmy na miejscu, a ja zaczęłam rozglądać się za jakimiś straganami z działem zwierzęcym. Miasto jest ostatnio oblegane przez turystów, więc można znaleźć w nim wszystko. Stwierdziłam, że muszę koniecznie zajrzeć do schroniska...
- Poczekasz chwilkę na mnie?- zapytałam.
- Jasne, a co masz zamiar zrobić?
- Zajrzę do schroniska, na wypadek gdybym znalazła tam mojego nowego towarzysza. - mrugnęłam i pobiegłam w stronę długiego budynku.
   Okazało się, że wejście jest z drugiej strony, więc musiałam obejść budynek i wtedy musiałam się przewrócić... o psa. Ładnego psa... Który nie ma właściciela... Tylko starą obrożę, bez identyfikatora...
Portrait of a Pitbull by Feeferlump
   "Znalazłam psa!" - wykrzyknęłam w myślach.
- Psiaku? - zawołałam, a pies podszedł do mnie nieufnie. - Ależ ty ładny.
 Ten po merdał lekko ogonem i podszedł bliżej.
- Nie masz właściciela? To już masz! - zaśmiałam się.
   Żeby tylko za mną poszedł...
   Ale nie było problemu, pobiegłam do Alexa, a za mną pies.
- Co to jest? Rasowego psa w schronisku nie znajdziesz... - powiedział podejrzliwie.
- Stał przed.
- Pewnie ma właściciela... Ale nie ma identyfikatora...
- No właśnie, a właściciela już ma! Mnie!
- Jak chcesz.
   Podniosłam psa z ziemi i popatrzyłam mu w oczy.
- Ależ ty ciężki... Ważysz chyba 8 kilo.
   Pobiegłam na stragany i kupiłam smycz łańcuszkową i taką samą obrożę. Pies chętnie je przymierzył i po chwili merdał już swym krótkim ogonem.
- To mów gdzie teraz - zaśmiałam się i pogłaskałam psa.

Alex?

poniedziałek, 21 lipca 2014

Od Alexa do Prady

 Wzruszyłem ramionami
- Bardziej dostałem od mojego przyjaciela, mieszka on niedaleko. Czy tu zawsze jest tak cicho ? - spytałem
- Nie tylko dzisiaj taki jakiś dziwny dzień...- Zauważyłem że papuga dziwnie się na mnie patrzy, zahuczała głośno
- Ohoho a Tobie co znowu ? - Dziewczyna zaczęła go głaskać a ptak wydawał przy tym dziwne odgłosy.
- To co mały wypad do miasta ? Teraz ? - zaproponowałem
- A po co? - spytała zdziwiona
- Chodź postawie Ci shake albo co tam wolisz - wstałem i podałem dziewczynie rękę, ona z wahaniem przyjęła
- No dobra ale mam nadzieję że masz auto bo taki kawałek na nogach to daleko - zaczęła marudzić. Zapaliłem papierosa
- Mam coś o wiele lepszego, chcesz ?- spytałem już ucieszony na myśl że wypróbuje mojego czerwonego ścigacza w tym terenie.
- No jasne, a co palisz ? - uniosłem czerwoną paczkę Malborasów. Idąc na parking powiedziałem psiakowi że ma tu zostać a ja za niedługo przyjdę. Posłusznie pobiegł się zająć sobą a ja pokazałem z dumą mój ścigacz.

Prada?

niedziela, 20 lipca 2014

Podziękowania!

Kochani! Dzisiaj (tj. 20 lipca 2014r.) wybiło nam na blogu ponad 2000 wyświetleń! Z tej okazji wielkie podziękowania dla członków akademii, dla czytelników, gości, dla wszystkich! Jesteśmy wdzięczne, że jest was coraz więcej, i że komuś się to podoba! Mamy nadzieję, że będzie tak dalej, albo i lepiej!
Dziękujemy!
Założycielki Akademii,
CocoChanel91 & Ktosieek

Od Prady do Alexa

- Co tam? - zapytałam. Zwykle jak nie mam co robić to irytuję ludzi, takie małe hobby.
- Nic ciekawego. - lekko się uśmiechnął. 
- Jakie twoje życie musi być nudne... 
- Czemu? - zaśmiał się.
- Ehh... Jesteś głupszy niż ustawa przewiduje... - zaśmiałam się lekko i po chwili dodałam: - Ładny pies.
- Dzięki. -odparł i spojrzał na zwierze - Hermes.
- Wiem. Twoje wołanie słychać już pod akademikiem, chyba też kupię sobie psa... Ciekawe tylko co na to Avici.
- Kto to? - zapytał.
- Ptak, bielik chyba. Nigdy mnie to nie interesowało. Przybłęda, jeśli można tak określić ptaka.
   Siedzieliśmy chwilę w ciszy, ale w końcu mi się znudziło, więc zaczęłam gwizdać. Chłopak popatrzył na mnie jak na idiotkę, ale co ja się będę przejmować. 
   Kilka sekund później przyleciała moja wyrośnięta Ara. Bielik usiadł mi na ramieniu wbijając ostre pazury, ale on się tym nie przejął.
- Gdzie kupiłeś psa? Czy dostałeś? W każdym razie idę jeszcze dzisiaj i kupuję psa, bo ten duży ptak nie daje mi spokoju...

Alex?

sobota, 19 lipca 2014

Od Alexa

 Właśnie miałem zamiar iść z moim pieskiem na długi spacer, obejrzeć okolicę i znaleźć jakieś fajne miejsca. Przypiąłem Hermesa do smyczy i ruszyliśmy w drogę ku nieznanemu. Pogrążony w myślach rzucałem piłkę dalej i dalej. Dogadywałem się z zwierzętami, rozumiałem je i ich uczucia jako że sam byłem w połowie zwierzęciem. Czasami chciałbym umieć wybrać pomiędzy nimi...albo człowiek albo wilk. Niestety za każdym razem gdy księżyc był w nowiu musiałem się przemieniać w ogromnego czarnego wilczura. Zaśmiałem się może kolor sierści akurat odzwierciedla mój czarny charakter?. Dalszą wadą bycia tego były emocje, zawsze gdy byłem zdenerwowany lub czymś rozgniewany wilcza natura próbowała pokonać tą wilczą. Musiałem z tym jakoś żyć ale były też plusy bycia tym kim jestem. Nie musiałem obawiać się odrzucenia od innych stron, jakoś zawsze wszystkich do mnie ciągło... no cóż nie zawsze w pozytywny sposób ale to zawsze coś ! Gdy pieseł się zmęczył udaliśmy się w stronę akademika, jutro szkoła a ja jakoś muszę się pozbierać, mój pokojowy kompan nie był dziś skory do rozmów więc wolałem wyjść i dać mu spokój. Usiadłem na drewnianej ławce przed budynkiem myśląc co mnie czeka jutro, gdy ktoś się do mnie przysiadł. Uśmiechnąłem się pod nosem.

Prada?

piątek, 18 lipca 2014

Od Angeliki

Długo po tym nie miałam przytomności. W końcu jednak się ocknęłam. Bolało mnie wszystko. W głowie mi się kręciło. Nie wiedziałam gdzie jestem. Przetarłam oczy. Burczało mi w brzuchu. Zajrzałam do torby, która ledwie przetrwała. Jagody ocalały. Zjadłam kilka. Chciałam się przejść po okolicach, wezwać pomoc. Z kieszeni wyjęłam telefon. Rozładowany. W odbiciu zobaczyłam coś strasznego. Z boku mojej głowy spływało mnóstwo krwi. Miałam podbite oko, i wiele innych siniaków. Co się ze mną stało?! Nic nie pamiętam... Przestraszyłam się swojego odbicia. Biegłam przed siebie, z nadzieją, że kogoś spotkam, ktoś mi pomoże. Nic. Pustka. Co ja zrobię? Może ktoś mnie szuka? Oby. Sama sobie nie poradzę. Wydawało mi się jakbym krążyła w kółko. Nie wiem nawet kiedy, zemdlałam.
-Angelika! - słyszałam głosy. Oczy odmawiały posłuszeństwa.
-Ludzie to ona! - ktoś krzyknął. To chyba Prada.- Angelika? Obudź się! - mówiła do mnie. Dotknęła mnie za rękę, sprawdzała mi puls. - Żyje! - krzyknęła do kogoś. - Wody! Szybko! Dzwońcie po pomoc! Róbcie coś!
Dalej słyszałam różne głosy. Ciężko było mi je rozpoznać. Przypomniałam sobie Cherry. Co z nią? Mimo woli wstałam. Ledwo otworzyłam oczy.
-Angelika! Ocknęła się! - krzyczała Prada.
Widziałam chyba wszystkich z Akademii. Stali niedaleko mnie. Przyjaciółka podała mi szklankę wody. Napiłam się.
-G-gdzie.. Cherry? - zapytałam z trudem.
-Spokojnie. Jest ona w Akademii z gosposią. Choć. Zabierzemy się do niej. - powiedziała głosem delikatnym.
Posadzili mnie na wózku inwalidzkim, abym nie miała kłopotów z drogą. Nie miałam siły nawet na jeden krok.

czwartek, 17 lipca 2014

Od Prady do Naomi

"Znowu jakieś dzieciaki robią psikusy naszym" - pomyślałam.
   Zabrałam Naomi do szpitala, gdyż z jej zdrowiem psychicznym było po prostu źle. Spędziłyśmy tam kilka godzin po czym już sama wróciłam do akademii.
   Przejrzałam cały materiał filmowy z miejsca zdarzenia i doszukałam się w nim suwaków od kostiumów, nagrywarek i sztucznych efektów. Dzieciaki się napracowały...
   Zadzwoniłam na policję, oczywiście przy pomocy dyrektorki i zgłosiłyśmy m. in. zakłócanie porządku i wiele innych wykroczeń. Policja oczywiście zajmie się tą sprawą po kilku miesiącach, albo w ogóle, więc sama może też się tym zajmę, jeśli zwykłe dzieciaki mogą straszyć nas, to czemu my nie moglibyśmy się tak samo pobawić.
   Naomi prawdopodobnie nie wróci do akademii, choć jeszcze się waha. Żeby takie szkody wyrządzić dziewczynie to trzeba mieć nieźle zrytą banie.
   Nazajutrz wszystko toczyło się normalnie. Jakby nic się nie wydarzyło, tylko ja znów zostałam sama. No została mi jeszcze Angela, ale to Naomi sprawiła, że zaczęłam się uśmiechać.

Od Prady do Colina

Zaśmiałam się.
- Ależ ty tajemniczy.
- Nie muszę się nikomu z niczego tłumaczyć. - uciął.
   Spojrzałam lekko w lewo i zobaczyłam tego jego kota. Nie miał zamiaru podchodzić, ale raczej nie chciał też odejść od chłopaka. Przeniósł przednią łapę do góry po czym niepewnie, ale dumnie położył ją przed sobą, przenosząc na nią ciężar ciała.
- Koty są dziwne - mruknęłam nadal na niego patrząc.
- Na pewno nie gorsze, niż tutejsze dzieciaki. - zniesmaczony Colin podniósł wzrok i popatrzył na kota.
- Ty też się do nich zaliczasz...
- Nie powiedziałem, że nie - pokręcił głową i znów zatopił się w lekturze. Zachowywał się jakby w ogóle mnie tu nie było, mistrzowsko opanował sztukę ignorowania innych.
   Zaczęło mnie to irytować, jednak nie zrezygnowałam z dalszego trucia życia zaczytanemu chłopakowi.
- A więc? O czym jest ta książka?

Colin?

sobota, 12 lipca 2014

Od Aleshii

 ~~Retrospekcja~~
 - Choć pokarzę Ci coś. - Lucas zakrył moje oczy swoimi dłońmi i prowadził mnie.
 - Mów! O co Ci chodzi? - cały czas na mojej twarz gościł uśmiech.
 On był jedyną osobą, którą kochałam. Mój braciszek. Bez niego świat był by do niczego. 
 - Już możesz patrzyć. - wziął ręcę z mojej buzi.
 - Co to za melina? - moja mina natychmiastowo się zmieniła na zirytowaną.
 - To, moja droga. Jest nasze nowe życie. - otworzył przede mną drzwi.
 Wzruszyłam ramionami i weszłam do środka.
 Ta opustoszała kamienica była na prawdę obrzydliwa, ale cóż. Spostrzegłam siedzącą na krześle z wyłożonymi nogami na stół dziewczynę. Widząc mnie gwałtownie wstała i zbliżyła się do nas.
 - Jestem Skyler Blake. Ty za pewne Alesha? - spojrzała na mnie jakby to w ogóle nie było pyatnie.
 - Tak? - uniosłam wysoko brwi.
 - Spokojnie wszystkiego się nauczysz. - puściła oczko do mojego brata.
 
 ~~~
 
 Tak zaczęła się przygoda z kradzieżami. Ja i Sky okradałyśmy zwykłych przchodniów. Portfele, komórki, drogie zegarki, sportowe samochody.
 Mój brat za to sprawował się jako dealer narkotyków. 
 Strasznie się zminiłam. Drogie imprezy, alkohol, marihuana... 
 Byliśmy nie do powstrzymania. Nikt nas nie złapał... do czasu.
 Przyłapano nas na kradzieży Mustanga shelby gt500. Boże. Ile ja oddałabym za to cacuszko. Mój brat trafił do celi. Ma odsiadywać 11 lat za handlowanie nielegalnym ziołem. Mnie natomiast odesłano do Akademii of True Identity. Nie powiem, że jestem zadowolona z pobytu w tym miejscu. Przyzwyczaiłam się do pobytach w niebywale obskurnych miejscach ze zbiegami, złodziejami, mordercami itd. To było towarzystwo pasujace idealnie do mojego charakteru. 
 ~~
 Pierwszy dzień w szkole. Na dodatek muszę dzielić pokój z kimś. 
 Wchodząc do szkoły zauwarzyłam parę dziewczyn stojących obok siebie. Można było dostrzec gołym okiem, że mnie obgdaują. Nie byłam pewna czy wiedzą dlaczego tu jestem. Próbując dostać się do swojej "celi" wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Patrz jak łazisz! - od razu rzuciłam chamsko.
- Niezmiernie przepraszam. - dodał ze sztucznym współczuciem.
 
 <Colin?>

czwartek, 10 lipca 2014

Od Alexa

Czułem się dziwnie trafiając tutaj w to odludne miejsce, nie znając nikogo. Chwyciłem za swoje dwie torby i wspiąłem się po schodach. Wielkie dębowe drzwi były otwarte zachęcając by wejść do środka. Przystanąłem jeszcze na chwilkę by odmachać mojej młodszej siostrze która siedziała z moim ojcem w aucie. Gdy zniknęli za pozłacaną bramą wszedłem do budynku i skierowałem się w lewo gdzie moim zdaniem znajdowały się pomieszczenia w których powianiem się zameldować.
-Dzień dobry, jestem Alex Crankford...-starsza kobieta popatrzyła zniesmaczona bo wyraźnie przeszkodziłem jej w czytaniu gazety. Wstała i podała mi rękę.
-Witam w naszym akademiku, przydzielono Ci pokój numer 5 mieszkasz razem z Colinem. Mam nadzieję że się dogadacie - Przytakiwałem tylko głową na znam że rozumiem.Gdy skończyła mówić odesłała mnie na drugie piętro gdzie miał się znajdować mój pokój. Posłusznie poszedłem gdzie mi wskazała i otworzyłem drzwi zaskoczony jego wyglądem. Oczekiwałem coś w stylu piętrowe łóżka i dwa biurka na cztery osoby a tu taka niespodzianka.
-Hej, jestem Alex- przywitałem się z chłopakiem siedzącym przed telewizorem.Chłopak zerknął na mnie i zauważyłem ciekawość w jego spojrzeniu. Koło niego siedział zwinięty w kulkę brązowy puszysty kot. Przeraziłem się myśląc już co się stanie gdy Hermes do dotrze albo ten kot skończy jako przekąska albo jakoś się zaprzyjaźnią... miałem nadzieję na tą drugą opcję.
-Cześć, jestem Colin. Śpisz na górze w lewym rogu-odparł tylko, uśmiechnąłem się sam do siebie. Widać trafiłem na chłopaka który nie ma zamiaru na przyjaźń. Gdy zobaczyłem swoje łóżko zadowolony zacząłem rozpakowywać swoje bety a na końcu ustawiłem swojego keytboarda. Na białym biurku postawiłem laptopa, i zauważyłem przy tym stos książek, zeszytów i plan lekcji.
- heh i znowu się zaczyna...-powiedziałem

Obserwatorzy