Czułem się dziwnie trafiając tutaj w to odludne miejsce, nie znając
nikogo. Chwyciłem za swoje dwie torby i wspiąłem się po schodach.
Wielkie dębowe drzwi były otwarte zachęcając by wejść do środka.
Przystanąłem jeszcze na chwilkę by odmachać mojej młodszej siostrze
która siedziała z moim ojcem w aucie. Gdy zniknęli za pozłacaną bramą
wszedłem do budynku i skierowałem się w lewo gdzie moim zdaniem
znajdowały się pomieszczenia w których powianiem się zameldować.
-Dzień dobry, jestem Alex Crankford...-starsza kobieta popatrzyła
zniesmaczona bo wyraźnie przeszkodziłem jej w czytaniu gazety. Wstała i
podała mi rękę.
-Witam w naszym akademiku, przydzielono Ci pokój numer 5 mieszkasz razem
z Colinem. Mam nadzieję że się dogadacie - Przytakiwałem tylko głową na
znam że rozumiem.Gdy skończyła mówić odesłała mnie na drugie piętro
gdzie miał się znajdować mój pokój. Posłusznie poszedłem gdzie mi
wskazała i otworzyłem drzwi zaskoczony jego wyglądem. Oczekiwałem coś w
stylu piętrowe łóżka i dwa biurka na cztery osoby a tu taka
niespodzianka.
-Hej, jestem Alex- przywitałem się z chłopakiem siedzącym przed
telewizorem.Chłopak zerknął na mnie i zauważyłem ciekawość w jego
spojrzeniu. Koło niego siedział zwinięty w kulkę brązowy puszysty kot.
Przeraziłem się myśląc już co się stanie gdy Hermes do dotrze albo ten
kot skończy jako przekąska albo jakoś się zaprzyjaźnią... miałem
nadzieję na tą drugą opcję.
-Cześć, jestem Colin. Śpisz na górze w lewym rogu-odparł tylko,
uśmiechnąłem się sam do siebie. Widać trafiłem na chłopaka który nie ma
zamiaru na przyjaźń. Gdy zobaczyłem swoje łóżko zadowolony zacząłem
rozpakowywać swoje bety a na końcu ustawiłem swojego keytboarda. Na
białym biurku postawiłem laptopa, i zauważyłem przy tym stos książek,
zeszytów i plan lekcji.
- heh i znowu się zaczyna...-powiedziałem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz