"Znowu jakieś dzieciaki robią psikusy naszym" - pomyślałam.
Zabrałam Naomi do szpitala, gdyż z jej zdrowiem psychicznym było po prostu źle. Spędziłyśmy tam kilka godzin po czym już sama wróciłam do akademii.
Przejrzałam cały materiał filmowy z miejsca zdarzenia i doszukałam się w nim suwaków od kostiumów, nagrywarek i sztucznych efektów. Dzieciaki się napracowały...
Zadzwoniłam na policję, oczywiście przy pomocy dyrektorki i zgłosiłyśmy m. in. zakłócanie porządku i wiele innych wykroczeń. Policja oczywiście zajmie się tą sprawą po kilku miesiącach, albo w ogóle, więc sama może też się tym zajmę, jeśli zwykłe dzieciaki mogą straszyć nas, to czemu my nie moglibyśmy się tak samo pobawić.
Naomi prawdopodobnie nie wróci do akademii, choć jeszcze się waha. Żeby takie szkody wyrządzić dziewczynie to trzeba mieć nieźle zrytą banie.
Nazajutrz wszystko toczyło się normalnie. Jakby nic się nie wydarzyło, tylko ja znów zostałam sama. No została mi jeszcze Angela, ale to Naomi sprawiła, że zaczęłam się uśmiechać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz