- Chociaż. Czy skazani, to nie wiem, ponieważ nie zamierzam być z tobą dłużej niż to konieczne. Gdy tylko przyjdzie tu Prada, lub ktoś inny ja się zmywam - mówię
- Zawsze tak dużo mówisz? - pyta
- Nie. Czuj się zaszczycona - siadam na krześle i zaczynam grzebać w kieszeni w poszukiwaniu niezawodnej paczki papierosów - Palisz? Nie? Trudno, ja się nie będę powstrzymywał.
Mimo, że odkąd Prada wymaszerowała powiadomić dyrekcję o moim cudownym znalezisku, nie zaszczyciłem dziewczyny spojrzeniem byłem pewien, że ona cały czas usilnie mi się przygląda. Przez pewien czas traktowałem to z dystansem, ale moją cierpliwość w końcu szlag jasny trafia, więc wbijam w nią nasączone złością spojrzenie.
- Mogę wiedzieć, czemu się na mnie tak patrzysz? - cedzę
Vi? Wybacz, ze takie krótkie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz