Zadzwonił budzik. Słońce było już na niebie. Mama przyniosła kilka kanapek i ciepłą herbatę. Spytała się swoim delikatnym głosem, czy wszystko spakowałam, oraz odrzekła, że tata zawiezie mnie na miejsce. Ten poranek był inny. Dziwnie spokojny. Nie zważając na nic, uszykowałam się szybko. Pożegnałam się ze swoimi zwierzątkami, a rodzina mnie odwiozła, tam do Akademii of True Identity. Całą drogę rozmyślałam, czy ja dobrze robię? Kto się zajmie siostrzyczką kiedy rodzice będą w pracy? A zwierzęta ? Trudno. Dzisiaj porzucam to wszystko. Zaczynam od początku. Zapominam o tym, co mnie złego spotkało. Wchodzę do Akademii z nadzieją na lepszych przyjaciół...
- Dzień dobry! - zawołałam.
- Ach dzień dobry. A co panienka tutaj robi? Zabłądziła? - zapytała woźna pilnie przemierzając mnie wzrokiem.
- Zostałam przyjęta do tej szkoły...
- Pokaż zaproszenie. - nie dała mi dokończyć, a ja posłusznie wyciągnęłam kopertę. - Ach! Panna Angelika Rouse! Zapraszam serdecznie! Przepraszam najmocniej za moją surowość, jednak mocno pilnujemy by nikt nie dowiedział się o nadprzyrodzonych... Proszę! Twój pokój nr 7 jest na pierwszym piętrze. Na razie mieszkasz tam sama. Zaprowadzić ciebie? - jej głos nagle złagodniał.
- Nie, dziękuję. Myślę, że dojdę sama.
I o to jest! Mój własny pokój. Nie spodziewałam się,że będzie tak duży, tak piękny! Wzięłam się za rozpakowanie walizek a zaraz potem napisałam do mamy SMS :
Mamo, piszę do ciebie abyś się o mnie nie martwiła. Mam piękny pokój a pani gospodyni mile mnie ugościła. Teraz sobie odpocznę po podróży. Pozdrawiam, Angela
Wysłano. Rzuciłam telefon na łóżko a wraz z nim sama się położyłam. ,,Całkiem wygodne'' - pomyślałam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz