Zjadłam obiad, Cherry również. Obie po odpoczynku postanowiłyśmy się przejść po lesie. Założyłam granatowe trampki oraz bluzę w paski, gdyż robiło się chłodno. Zabrałam torebkę, i ruszyłyśmy. Gdy tylko wyszłam z Akademii zmieniłam postać w wilka.
Uwielbiam takie spacery z Cherry, szczególnie kiedy natrafimy na leśne owoce, tak jak dzisiaj na jagody. Wzięłam ich trochę na zapas do torebki. Po powrocie wszystkich poczęstuję.
Szłyśmy spokojnie dalej. Nagle za drzewami ujrzałam starą chatkę, a w niej ogień. Wraz z wilczą przyjaciółką pobiegłyśmy bez zastanowienia w jej stronę. Domek wydawał się wcale nie przybliżać, a łapy nas coraz bardziej bolały.
- Cherry stop - powiedziałam zadyszana - nie dam rady dalej biec, to bieg w nieskończoność! - ledwo wypowiedziałam. Wilczyca spojrzała na mnie, jakby nie wiedziała, gdzie biegniemy. Zjadłam jeszcze parę jagód. Nie dałam ich jednak przyjaciółce, boję się, że mogą jej zaszkodzić...
Obudziłam się w dziwnym pokoju. Nie mam pojęcia, jak się tam znalazłam. W oknach widziałam kraty, czułam się jak w więzieniu. Porwali mnie? Gdzie Cherry? Wstałam z łóżka i spojrzałam na podłogę. Pod łóżkiem, było mnóstwo krwi. Przestraszona postanowiłam wołać przyjaciółkę.
- Cherry! Cherry ! Gdzie jesteś?! Nie-e! Cherry! Błagam wróć! - krzyczałam jak najgłośniej ze łzami w oczach. To nie możliwe, by to była jej krew!
W pewnym momencie, do pokoju wbiegły dwie postacie, lew oraz, moim zdaniem, jego właściciel. Chcieli mnie złapać, coś mi zrobić. Wyglądali groźnie. Ze strachem przed nimi, chciałam uciec. Nie wiedziałam gdzie. Zauważyłam w pomieszczeniu jeszcze jedne drzwi. Nimi uciekłam. Biegłam przed siebie, z czasu się potykając. Na ramieniu wisiała mi torba. Dotarłam do lasu. Obejrzałam się. Gonili mnie dalej. Zjadłam parę jagód, zmieniłam się w smoka i poleciałam. Nie wiem tylko, gdzie... Zamknęłam oczy, czułam wiatr, który wiał prosto w twarz. Spadałam bezwładnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz