- Co się tak zerwałaś? Coś się stało?
- Nie,, to.. bo... znaczy tak, ale nie...
- Więc w końcu?
- Chodź na dwór, muszę zapalić!
Kiedy weszłyśmy przed bibliotekę powiedziałam:
- Mogę?
- Ty palisz?!
- Nie, ale nie potrafię żyć, z świadomością, że mogłam czegoś spróbować, a tego nie zrobiłam.
- Proszę. - Zaśmiała się.
Dobrze się zaciągnęłam i zakaszlałam.
- Mmm... muszę sobie kupić.
- Ty i papierosy?!
- Może nie tak często.. i nie takie, ale mam na oku miętowe... i cienkie.
- Aaa. Narkotyków też nie próbowałaś, może kupisz sobie marihuanę? - Wybuchnęła śmiechem.
- Haha! I tu się mylisz - próbowałam!
- Co? Gdzie kiedy jak?! Z kim?!
- Kolega poczęstował, ale tylko raz, poza tym; tak na spontana.
- Aha...
- Co?
Prada?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz