Spakowałam cztery duże walizki oraz jedną torbę. Następnie zjadłam solidne śniadanie i wyruszyliśmy. Plusem było auto; niezwykle bezpieczne oraz szybkie. Czekała nas długa, monotonna droga.
***
Tato zaparkował, budynek był nowoczesny oraz sprawiał wrażenie dużego. Powoli wysiadłam, ucałowałam i przytuliłam go ostatni raz. Do moich oczu napłynęły łzy. Zaczęłam kruczono trzymać swoje bagaże, z torby wyskoczył kot.
- Nisha! Miałaś zostać w domu! - Jęknęłam.
A ona tylko "czarująco" miauknęła. Ojciec odjechał.
Ruszyłam w stronę drzwi. Niepewnie złapałam klamkę i weszłam. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
Prada?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz