- Wpadłam na taki pomysł... że mogłybyśmy po bibliotece pójść miasto, coś zjeść... no i muszę ci coś powiedzieć... ważnego.
- Skąd wiesz, że mam ją w planach? Ale ok, zgadzam się.
- Cóż.. to tak jakoś... samo przyszło...
- Masz przeczucia i wizje?
- Nie.. no, znaczy... Nie jestem do końca pewna, czy można to tak nazwać; ale coś w ten deseń.
- Mmm... ciekawe. Dobra - chodźmy już.
***
Po bibliotece, tak jak umówiłyśmy się; poszłyśmy do baru. Zjadłyśmy pizzę, a później szeptem powiedziałam:
- Wczoraj, po powrocie z lasu... prześladowały mnie koszmary senne. Poszłam więc do kuchni, napić się wody. Już na schodach zobaczyłam dziwne światła, szepty - jak wtedy w lesie... Pomyślałam, że to przez to przeżycie i to tylko wymysł mojej wyobraźni... Ale gdy zeszłam...To coś zaczęło się tłuc, upadłam... a obudziłam rano, w pokoju...
Prada?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz